Żywy zabytek

"...ogary poszły w las. 
Echo ich grania słabło coraz bardziej, aż utonęło w milczeniu leśnym
"
Stefan Żeromski - "Popioły"

Pies myśliwski, gończy, a do takich należy ogar polski i gończy polski towarzyszył myśliwemu od setek lat. Do jego zadania należało wytropienie, nagonienie, osaczenie zwierzęcia głównie zajęcy, lisów, sarny, dzików lub nawet niedźwiedzia. Dodatkowo oznajmienie każdego etapu polowania określonym głosem i czekanie na myśliwego z osaczonym zwierzęciem.

W Polsce gończe wyróżniono w XIII wieku, polowanie z nimi na zające stało się tak powszechnie uprawianą zabawą naszych praojców, że Jagiełło wydał w 1420 roku zakaz polowania na zające od siewów do zbiorów (źródła nie podają czy pod naciskiem zielonych).

Pierwsze pisane wzmianki o ogarach w literaturze polskiej są w "Żywocie człowieka poczciwego" Mikołaja Reja z 1568 roku. W 1608 roku ukazało się pierwsze poważniejsze dzieło, które wyszło z pod pióra wojewody poznańskiego hrabiego Jana Ostroroga "O psach gończych i myśliwstwie z nimi" z podtytułem "Myśliwstwo z ogary" W tamtych czasach były to bardzo uznane psy trzymane przy dworach, ceny za nie były wręcz astronomiczne, znane są przekazy że szczeniak z dobrego gniazda przewyższał ceną wartość wsi, dlatego też częściej się zdarzało że dawano młodego ogara jako luksusowy prezent. Znany jest też fakt, że Krzyżacy jako lenno na rzecz Kazimierza Wielkiego musieli dać m.in. 24 psy gończe. Były to złote lata dla ogara polskiego, które się skończyły wraz z zaborami.

Polityka okupantów doprowadzała do zubożenia szlachty, a podatki od gończych (szczególnie dotkliwe po powstaniu styczniowym - 5 rubli od psa) tylko pogarszały tą sytuacje. Generalnie jednak w bogatszych domach w XIX wieku ogar był bardzo popularny. Był też ulubionym tematem wielu literatów i malarzy, szczególnie upodobał go sobie Juliusz Kossak, który bywał często w gościnie u księcia Adama Sapiehy w jego posiadłościach nad Sanem (dzisiejsza Ukraina), gdzie znajdowała się duża sfora ogarów, wykorzystywaną głównie na niedźwiedzie. Zachował on to m.in. w obrazach "Polowanie w Użoku u Sapiehów" albo ""Polowanie z ogarami". Ogary polskie malowali też Maksymilian Gierymski, Tadeusz Ajdukiewicz , Aleksander Raczyński, Julian Fałat, Józef Brandt i modny ostatnio Alfred Wierusz-Kowalski. Malowali je nagminnie również mniej znani portreciści z tamtych lat, dokumentując ulubione konie i ogary na życzenie zamawiającego obraz.

Pierwsza i druga wojna światowa dopełniła zniszczeń, tak że w roku 1959 roku płk. Piotr Kartawik, wielki znawca i miłośnik ogarów musiał rozpoczynać prawie od zera żeby odtworzyć hodowle tej rasy. Sprowadził z Litwy, (notabene ze swojej przedwojennej linii) trzy psy i założył hodowlę "Z kresów". W 1964 roku opracowano wzorzec rasy a w 1966 roku ogar polski został zarejestrowany w FCI pod numerem 52. Niestety tragiczna śmierć Piotra Kartawika przerwała i zahamowała rozwój hodowli. Dopiero pod koniec lat 90-tych zwiększyło się zainteresowanie ogarami i jest to w tej chwili rasa rozpoznawalna, aczkolwiek rzadka.

Etymologia nazwy "ogar" nie jest ustalona. Część badaczy uważa że nazwa pochodzi od "gorzenia" bo maść większości psów była podpalana. Inni szukają korzeni nazwy w staroczeskim słowie "ohar" co znaczyło tyle co pies. Większość znawców tematu przypisują ją od "grania", tak nazywano specyficzne tylko dla tej rasy szczekanie po podjęciu tropu. Ciekawe, że praktycznie każdy ogar robi to w innej tonacji, w dużych sforach królewskich i magnackich dobierano je jeszcze pod względem melodyjności i harmonii głosów, aby tworzyły specyficzną orkiestrę.

Nie zdziwi więc uważnego czytelnika sformułowanie często cytowane że ogar polski jest "żywym zabytkiem polskiej kultury", myślę że trzeba o tym pamiętać szczególnie gdy decydujemy się na zakup często egzotycznego psa.

 

Amon Olfactus - jak to się zaczęło...

Dlaczego sam się zdecydowałem na zakup tej rasy mimo że nie poluję... póki co. Szukałem psa raczej dużego, o wyglądzie normalnym /nie lubię różnorodnych wydziwień/, krótkowłosego /łatwiejsza pielęgnacja/, zrównoważonego, nieagresywnego, miłego dla wszystkich domowników i dzieci /wnuków chyba się dochowam/. Nie chciałem żeby gości moich zagryzł lub... zalizał, ale jednak żeby pilnował domu. Psa odpornego i długowiecznego, który by dobrze znosił inne zwierzęta, miasto i blokowisko, lubił spacery długie ale nie koniecznie codziennie.

Okazało się że nie trzeba daleko szukać bo spełnia te wymagania rasa i to jeszcze polska. W ten sposób ogar polski, Amon Olfactus w listopadzie ubiegłego roku jako trzy miesięczne szczenię o pięknych ciemnobrązowych oczach i wyglądzie a'la disnejowski Pluto zamieszkał u mnie w domu.

Amon urodził się w Ożarowie Mazowieckim 21 lipca 2006 roku w hodowli Olfactus Państwa Anny Łuczak i Jerzego Dyło. Matką jest Gawra Champion Polski, KKT-II, ojciec Skald Goniwiatr Champion Polski.

Na zdjęciu widać, że to Amon właściwie mnie wybrał na pana.

Szybko się okazało spełnia pokładane w nim nadzieje, zachowywał się wprost książkowo. Dodatkowo zauważyliśmy, że jest bardzo inteligentny i szybko się uczy. Po tygodniu pobytu w naszym domu rozmontował wszystkie klamki /musiałem je przerobić na gałki/, po trzech tygodniach rozpracował system otwierania drzwi przesuwanych w przedpokoju, przy okazji "zapoznał się bliżej" z kilkoma parami obuwia i papci /na szczęście głównie żony/ i "przeczytał" kilka książek.

Chęć nauki wykorzystałem na kursie posłuszeństwa, na który chodziłem z nim od 4 miesiąca życia i który powodzeniem ukończył, obalając często lansowany pogląd że psy można uczyć dopiero od roku. Okazało się, że jest on wręcz domatorem, w domu spokojny, prawie leniwy, lubiący się wylegiwać, nieufny do obcych, których musi obszczekać, ale nie jest też bardzo hałaśliwy.

Na spacerze, gdy jest w lesie czy na łące bez smyczy, budzi się w nim instynkt tropiciela i lubi chadzać swoimi dróżkami. Trzeba pamiętać, że nie jest to pies absolutnie posłuszny, tak przez stulecia był selekcjonowany aby sam podejmować decyzje.

O możliwościach ogara polskiego najlepiej świadczy przykład matki Amona - Gawry, która jest wspaniałym czynnym psem myśliwskim, sprawdza się jako tropowiec i dzikarz a równocześnie systematycznie uczestniczy w dogoterapii w Warszawie mając świetne efekty w pracy z dziećmi.

Rasa ta jest naprawdę warta polecenia, gdyż jest to pies bardzo wszechstronny, no nie można z niego zrobić tylko obrońcy, aczkolwiek jego masa i wielkość (pies dorosły waży około 40 kilogramów) odstrasza potencjalnego agresora.

Ojciec Amona - Skald Goniwiatr /niestety już nie żyje/ polował, chętnie współpracował z końmi, a przede wszystkim opiekował się dziećmi właściciela.

Amon doskonale mimo swojej masy sprawdza się na torze agility, oraz okazał się świetnym psem wystawowym.

I tu muszę się pochwalić, w ciągu miesiąca wygrał trzy wystawy w tym jedną międzynarodową i uzyskał w wieku 10 miesięcy tytuł Młodzieżowego Championa Polski, co naprawdę jest rzadkością. W wieku 22 miesięcy zakończył Championat Polski a w wieku 25 miesięcy był już reproduktorem. W tym czasie zdobył wiele pucharów i garść złotych medali.


Aktualnie w Polsce jest zarejestrowanych około 300 ogarów, w Niemczech gdzie jest coraz bardziej doceniany jako pies do towarzystwa jest około 50, pojedyncze egzemplarze są w Danii, Szwajcarii, Austrii, Włoszech, Belgii, Holandii, Grecji, Francji (jest też tam siostra Amona), Finlandii i USA.

Łącznie około 400 psów, czyli bardzo mało aby spokojnie patrzeć na rozwój tej rasy. Aby poszerzyć pule genetyczną wprowadza się do hodowli suki nie rejestrowane poprzednio o fenotypie ogara polskiego. m.in. Amon jest po takiej matce.

Osobiście chciałbym aby tych psów było więcej, nie chciałbym jednak aby stał się rasą modną bo to tylko negatywnie mogłoby wpłynąć na rozwój hodowli.

Złośliwi mówią, że ogary poszły w las i ... tam już zostały, od nas zależy czy wrócą do nas.


 

Ostatnia aktualizacja:
Webdesign: SEPIS Project || © Sepis Project & Leszek Piechocki

masaż tajski warszawa designlogo.pl Chwilówka Radom sterydy w tabletkach https://higieniczny.pl/lampy-owadobojcze.html

Leszek Piechocki
Włocławek
Tel (054) 23 62 554
+48. 723 692 527
email: leszek.piechocki@wp.pl
lub leszekp@satfilm.net.pl